9

maj

autor: Draconian

Niestety kampania uległa przedwczesnemu zakończeniu. Napięcia w drużynie nie pozwoliły dłużej kontynuować przygody, która musiała być niestety przerwana. Wiszący na włosku los Brugge nie mógł być tym razem ocalony przez grupkę awanturników. Jednak, jako że wszystko ma swoje dobre strony – czas odblokować dawne wpisy dotyczące poprzedniej drużyny! Wkrótce ruszamy także z nową kampanią, tym razem w starego, dobrego Warhammera!

Drużyna spała smacznie po wydarzeniach ostatniej nocy. Po ciężkiej walce i stracie Rogera, trafionego celnym strzałem z kuszy, bohaterowie musieli odpocząć. Spali tak twardo, że nie usłyszeli wchodzących do karczmy ludzi, którzy z zimną krwią zamordowali karczmarza i pozostawili im wiadomość. Wedle wypisanych na kartce słów, drużyna o północy miała spotkać się na cmentarzu z tajemniczym mężczyzną, który oferował im informacje o porwanej Mariken, jedynej spadkobierczyni króla Venzlava.

Wcześniej jednak drużyna postanowiła spotkać się z Denericiem Konstedtem i opowiedzieć mu o ostatnich wydarzeniach w mieście. Najemnik wysłuchał ich z zaciekawieniem i przedstawił im niejakiego Samuela, byłego najemnika, człowieka który wiele już przeżył i wiele widział, jako ich nowego towarzysza który miał zastąpić zabitego Rogera i zwiększyć nieco szanse bohaterów w walce z tajemniczym spiskiem, zataczającym w Brugge coraz szersze kręgi. Samuel dysponował ponadto w Brugge starym, na wpół zrujnowanym domostwem, które jednak mogło posłużyć drużynie jako baza wypadowa. Na miejscu bohaterowie spotkali się z najemnikiem Kordinem, wysłanym przez Denerica. Bohaterowie chcieli się zabezpieczyć gdyby spotkanie na cmentarzu poszło nie tak…

Oczywiście wszystko poszło nie tak. Ludzie Kordina nie dotarli na miejsce, a bohaterowie zostali zaskoczeni i przyparci do muru przez tajemniczego mężczyznę w długim płaszczu i kilku łuczników. I tu okazało się, jak przydatne mogą być umiejętności Samuela, który niezwykle szybko dobywając łuku zdołał trafić trzech z pięciu napastników. Przeżył jedynie człowiek w płaszczu, który magicznym portalem uciekł z cmentarza i jeden z łuczników. Wypytywanie nic jednak nie dało, nie miał on pojęcia kto go najął, znał jedynie tajemniczego maga, który nie pokazał swej twarzy, a płacił naprawdę dobrze. W międzyczasie na cmentarzu pojawiła się straż miejska, która zaprowadziła drużynę do jej komendanta – Lederga Ruyscha.

Ruysch potwierdził śmierć Kordina, nie miał jednak pojęcia kim jest tajemniczy mag. Drużyna nie mogła także dowiedzieć się tego od Augusty Wagner, która udała się do zamku. Drużyna postanowiła więc odwiedzić krewnych niezmiernie potężnej i wpływowej w mieście rodziny de Croy, która najprawdopodobniej jest zamieszana w porwanie Mariken i planowany w Brugge zamach stanu. Jak się okazuje, graf Fulko de Croy zamieszkuje wraz z żoną i córką w niewielkiej, położonej na południe od stolicy, wiosce Przylesie. Niestety, rycerz wraz z kilkoma ludźmi wyjechał na polowanie i kiedy drużyna zajechała do wsi, nie było go na miejscu. Bohaterowie postanowili czekać, lecz gdy czas oczekiwania przedłużył się do wieczora, postanowili oni ruszyć na poszukiwania. Jak się okazało w ostatniej chwili, Fulko de Croy został bowiem zaatakowany przez Scoia’tael!

Elfy uciekły nad wyraz szybko, być może usłyszały zbliżających się wraz z Visarionem wieśniaków, robiących niezwykły hałas. Co jednak istotne, graf Fulko i kilku jego ludzi przeżyli starcie i zaoferowali drużynie pomoc, w tym wsparcie zbrojne w razie konfliktu ze znienawidzonymi przez Fulka Ernestem i Geoffreyem de Croy. Rycerz opowiedział drużynie o tajnym przejściu wiodącym zza murów miejskich do podziemi pod ich kamienicą oraz wskazał nazwisko rycerza – Borosa de Bron, który ponoć także jest skonfliktowany z de Croyami.

Fulko de Croy

Rycerza Borosa drużyna znalazła w odrapanej i obskurnej karczmie gdzieś w Dzielnicy Targowej. Rycerz wydawał się tylko cieniem dawnego wojownika lecz przystał na propozycję pomocy drużynie. Wraz z bohaterami udał się do domostwa Denerica Konstedta i wyjaśnił im wszystko co wie na temat de Croyów. Otóż, de Bron był dawniej wpływowym człowiekiem na dworze, nie raz uznającym politykę króla za zbyt łagodną i nieodpowiednią, zawsze jednak starał się szukać poparcia u innych, aby przekonać władcę do swoich racji. Jednak po wojnie stracił on swoją pozycję na rzecz młodego Geoffreya de Croy, który zdołał radykalnymi postulatami i pełną kiesą przejąć sojuszników de Brona i wykorzystać ich do własnych celów – otwartego przeciwstawienia się Venzlavowi. Co gorsza, zdrajcom zdają się sprzyjać niezwykle wpływowi ludzie Allistair Thorne - królewski doradca i kanclerz Aleksander Ruthger. Drużyna zaczęła powoli szykować się do złożenia wizyty de Croyom, ich działania zostały jednak przerwane – dom Konstedta  został zaatakowany!

Boros de Bron

Wracamy po przerwie z dalszym ciągiem kampanii. Na początek chciałbym poinformować, że z powodu niewiarygodnej ilości spamu usunąłem wszystkie komentarze, przekopywanie się przez nie zajęłoby naprawdę długie godziny. Postaram się teraz częściej zaglądać do panelu administracyjnego i kontrolować sytuację na bieżąco, niestety także wprowadzając konieczność potwierdzenia komentarza przeze mnie. No i poszukam jakichś wtyczek antyspamowych, przydadzą się na pewno. A wracając do naszej kampanii:

Podziały w ramach drużyny z każdym dniem stawały się coraz bardziej widoczne. Osobiste ambicje i silne osobowości sprawiały, że bohaterowie podchodzili do siebie nieufnie i z dużą rezerwą. Także kolejny dzień w Brugge minął im na załatwianiu osobistych spraw, którymi zajęli się z powodu braku jakichkolwiek punktów zaczepienia w śledztwie. Impas zakończył dopiero Wrona, który przyniósł sensacyjne informacje o napadzie na konwój należący do rodziny Giancardich, niestety jak się okazało, podróżowała nim także mała Mariken, która została porwana przez tajemniczych sprawców. Na szczęście Wrona usłyszał, że o dziewczynie rozmawiali ze sobą jacyś ludzie, którzy ponoć zamierzają się spotkać o północy przy nieużywanych magazynach w północnej części miasta.

Drużyna zdecydowała się zaczaić w opuszczonych budynkach i z pewnej odległości przypatrywać się spotkaniu, aby wkroczyć do akcji w odpowiednim momencie. Obserwacja pozwoliła stwierdzić, że w spotkaniu wezmą udział dwie grupy, niestety dość liczne i dobrze uzbrojone. Wreszcie, gdy obie grupki spotkały się w jednym z opuszczonych magazynów, drużyna postanowiła wkroczyć do akcji. Roger zdołał podkraść się pod ścianę magazynu, nie zdołał jednak dosłyszeć zbyt wielu interesujących szczegółów, oprócz jednego – jeden z rozmówców wymienił nazwisko de Croy, należące do ogromnie wpływowej i bogatej rodziny szlacheckiej. Tymczasem reszta drużyny, korzystając z tego, że część biorących udział w spotkaniu opuściła magazyn, postanowiła uderzyć z dwóch stron. Jakie było zdziwienie bohaterów, gdy w magazynie znaleźli jedynie kurz i ślady butów kończące się nagle w drewnianej ścianie. Tu musiała zadziałać magia.

Wiadomość, że w sprawę zamieszana jest tak wpływowa rodzina, jak de Croyowie wywołała zdziwienie i zaniepokojenie zarówno Augusty Wagner jak i Wrony. Według czarodziejki i szpiega może tu bowiem chodzić o coś więcej niż zwykłe morderstwa kupców, czy próbę wywołania międzyrasowych zamieszek. Porwanie dziewczynki przez ludzi powiązanych z de Croyami jest prawdopodobnie ostrzeżeniem dla drużyny, jak długo trzeba czekać na kolejny bezpośredni atak? Bohaterowie poznali jednak kolejny możliwy trop – zamieszkującą pół dnia drogi na południe od Brugge drugą gałąź rodu de Croy, być może oni będą posiadali jakieś potrzebne drużynie informacje?

Drużynie pozostał jeszcze jeden, niezwykle istotny, punkt zaczepienia – sklep alchemiczny Karola Fabritiusa i spotkanie, do jakiego miało dojść między tajemniczym odbiorcą bielunia, a alchemikiem. Drużyna postanowiła obserwować transakcję, jednak Roger zdecydował, że tym razem zadziała sam i spotka się wcześniej z alchemikiem. Najemnik postanowił zmienić front i zaoferować swoje usługi i informacje dotychczasowym przeciwnikom, oczywiście za duże pieniądze. Niestety, nie spotkało się to ze zrozumieniem rozmówcy, który wpakował Rogerowi bełt prosto w czoło. Nie było czasu na zajmowanie się trafionym towarzyszem, drużyna ruszyła za uciekającym ze skrzynką trucizny człowiekiem, gdy nagle zza zaułka wyskoczyło na nich kilku uzbrojonych ludzi. Dobrze wyszkoleni i wyposażeni zdołali poranić Visariona i Iana lecz w końcu zostali pokonani. W tym czasie Suwon zdołał dopaść uciekiniera.

Walki na ulicach Brugge

Niestety Roger nie przeżył, a jego ciałem zajęli się ludzie Wrony, gdy tymczasem reszta drużyny zajęła się wyciąganiem szczegółów od pochwyconego człowieka. Suwon zdołał dowiedzieć się, że odbiorca trucizny rzeczywiście pracuje dla de Croyów, a konkretnie dla młodego Geoffreya, sekretarza samego hrabiego Ernesta de Croy. To właśnie młodzieniec zlecił mu spotkanie z Fabritiusem. Był to pierwszy raz, kiedy sługa pojawił się w domu alchemika, poprzednim razem robił to ktoś inny. Niestety, później raniony i wycieńczony człowiek chwilę później zmarł, krasnolud nie zdołał więc dowiedzieć się nic więcej

12

gru

autor: Draconian

Po rozmowie z ochroniarzami drużyna postanowiła spotkać się z Denericiem Konstedtem i porozmawiać o ostatnich wydarzeniach oraz zebranych tropach. Planowała także przekonanie Augusty Wagner do pomocy w wyleczeniu lub chociaż postawieniu na nogi ciężko rannego wiedźmina Hagendorfa. Bohaterowie dowiedzieli się bowiem o rzekomo nawiedzonym domu, za którego oczyszczenie straż oferowała nagrodę. W międzyczasie doszła ich wiadomość, jakoby przestała być dostarczana królewska pomoc najbiedniejszym. Od razu dało się wyczuć w mieście napięcie tym spowodowane.

Czarodziejka zaoferowała im magiczne mikstury, które przekazała Suwonowi. Wywar rzeczywiście szybko pomógł mutantowi, który mógł wstać z łóżka i szukać śladów wraz z drużyną, do niczego jednak nie nadawałby się w czasie walki. Bohaterowie ruszyli więc w kierunku opuszczonej chałupy położonej w Małej Wyzimie. Wysłuchali na miejscu opowieści jakiejś starej żebraczki, która twierdziła jakoby w domu straszył upiór kupca podstępnie zamordowanego przez kochanka swojej córki. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna, w ruinie uczynił sobie bowiem gniazdo bazyliszek, którego drużyna po ogromnych trudnościach ubiła. Niestety, Visarion padł ofiarą straszliwej trucizny bestii i przed śmiercią ocaliła go dopiero szybka interwencja Augusty Wagner.

Po całodziennym odpoczynku i lizaniu ran w karczmie, dopiero następnego dnia drużyna zajęła się śledztwem. Roger i Hagendorf wybrali się do jednego z miejscowych alchemików, natomiast Visarion i Suwon postanowili zbadać sprawę człowieka, który miał zająć się zwłokami zamordowanych kupców i najprawdopodobniej był powiązany z ich morderstwami. O ile pierwszy duet, pod pozorem sprzedaży trofeów po ubitym bazyliszku, zdołał wypytać Karola Fabritiusa o osoby mogące po kryjomu sprzedawać bieluń, tak druga część drużyny natrafiła na ślepą uliczkę i nic nie osiągnęła, choć uwadze Suwona nie uszło, że Visarion koniecznie chciał się z nim rozdzielić i spotkać dopiero kilka godzin później. Alchemik wskazał niejakiego Daniela Schultza, mieszkańca Nowego Podgrodzia, który mógłby być zamieszany w całą sprawę, jednak drużynie nie umknął dziwny stres i niepewność którą dało się wyczuć z zachowania alchemika.

Karol Fabritius najprawdopodobniej coś ukrywa, pytanie tylko co?

Zapadający zmierzch, spowodował że drużyna wybrała się na Nowe Podgrodzie, aby sprawdzić domy zamordowanych kupców. Dzięki potajemnemu zezwoleniu od kapitana straży – Ruyscha, mieli on mieć dostęp do tych budynków i tak się też stało. Na miejscu bohaterowie dokonali kilku ciekawych znalezisk – zamordowani kupcy tuż przed swoją śmiercią zanotowali znaczny przypływ gotówki, a w skrytce znaleźli niezaadresowany list, podpisany nazwiskami czwórki z piątki zamordowanych. Brakowało podpisu Fenneke van Elst, jedynej która nie została otruta, jednak pozostali podpisali się pod wiadomością, w której twierdzili że wspólne przedsięwzięcie okazało się zbyt ryzykowne, a współpraca musi zostać przerwana.

Z tymi niezwykle istotnymi wiadomościami, drużyna skierowała się do Konstedta, któremu zreferowała przebieg ostatniego dnia śledztwa. Następnie, wszyscy bohaterowie skierowali swe kroki na Nowe Podgrodzie, gdzie Roger przedstawił ich swoim przyjaciołom, a szczególnie gangsterowi Skale, który zatrudniał ludzi mających oko na ewentualny ogon za bohaterami. Wedle jego słów, ostatniej nocy jedynie szczęście sprawiło, że nie doszło do zamachu na życie drużyny.

Skała nie działa bezinteresownie. Za pomoc drużyna musi mu bowiem zapłacić.

Gdy drużyna pozostała sama, wypłynęła kwestia tajemniczego miecza Visariona, który mimo nalegań członków drużyny nie pozwolił na jego przetopienie i ostateczne pozbycie się. Najemnik stwierdził, że zawarł już umowę i ma co do oręża inne plany. W międzyczasie Roger wyznał także prawdę o swojej przeszłości, która wielce zainteresowała resztę drużyny. Nie każdy jest bowiem magiem – renegatem, który opuścił Ban Ard przed końcem nauki. Suwonowi także zebrało się na zwierzenia i przyznał się on do zamęczenia pewnej ludzkiej sieroty, którą napotkał w Mahakamie.

5

gru

autor: Draconian

Drużyna dowiaduje się o zamordowaniu starego Hoba, zajmującego się stróżowaniem na wysypisku. Ich plany przeszukiwania domów zamordowanych kupców muszą zostać na razie zmienione, gdyż straż dokładnie przygląda się tym miejscom. Co więcej, Lederg Ruysch, tutejszy kapitan straży pragnie spotkać się z bohaterami. W czasie rozmowy z drużyną radzi im on aby natychmiast zaprzestali śledztwa, mając na względzie zarówno własne życie, jak i interes Brugge. Tłumaczy także, jak niebezpieczna może okazać się wiedza, którą chcą oni zdobyć, ostrzegając że morderstwa nie mogą być dziełem zwykłego przypadku czy zemsty konkurencji.

Lederg Ruysch, skorumpowany strażnik czy patriota?

Na spotkanie z drużyną umawia się także niejaki Fabio Raebijn, przewodniczący Rady Nowego Podgrodzia. Zanim jednak bohaterowie zdążyli się do niego wybrać, musieli spotkać się z przyjacielem Suwona, krasnoludem Mańczykiem. Brodacz ostrzegł ich, że w mieście wypytywano o Visariona i jego miecz, ktoś obserwował także dom bankiera Giancardiego. Wiedza przekazana bohaterom drogo kosztowała Mańczyka, którego ktoś następnego dnia próbował zamordować na progu jego własnego domu. Krasnolud przeżył jednak i zapowiedział zemstę.

W międzyczasie Roger i Hagendorf udali się w poszukiwaniu wsparcia wśród znajomych rekietera. Ku zdziwieniu wiedźmina odwiedzili oni kilka śmierdzących spelun, aż w końcu z jednej z nich wyszedł uszczęśliwiony Roger zapewniając że teraz nikt nie odważy się szpiegować lub obserwować drużyny.

Krasnoludy to pamiętliwa rasa, jednak czy Mańczyk jest wystarczająco wpływowy, żeby poradzić sobie z wrogami?

Fabio Raebijn okazał się o wiele pomocniejszy od Ruyscha. Motywując swoje starania dbaniem o dobro Nowego Podgrodzia opowiedział bohaterom o najemnikach, którzy chronili dwójkę zamordowanych kupców. W rozmowie wymienił imiona Morwen zwanej Lisicą i niejakiego Gnierata, sugerując aby drużyna rozmówiła się z nimi. Bohaterowie czym prędzej udali się do mieszkającej poza granicami miasta najemniczki, która okazała się ciekawą rozmówczynią. Morwen opowiedziała im, że jej pan kilka dni przed śmiercią nagle wzbogacił się i przeniósł do nowego domu. Najął także nową służbę, która zniknęła bardzo szybko po jego śmierci. Trucizna zadziałała szybko i nie pomógł wezwany przez Morwen medyk, jej pracodawca zmarł, a ciało miało być przekazane mężczyźnie o imieniu Roose.

Morwen to kobieta piękna, niebezpieczna ale i pomocna.

Trudniej wyglądała sprawa z Gnieratem, który co noc pił w kompanii podobnych sobie zabijaków. Drużyna próbowała podstępem wywabić go poza krąg światła rzucanego przez ognisko i poza zasięg wzroku podpitych, zajętych dziewkami kompanów. Niestety, wiedźmin Hagendorf okazał się szybszy w mieczu niż w rozmowie i wyciągnął broń na jednego z najemników. Rozgorzała walka pomiędzy liczniejszymi ale gorzej wyszkolonymi zbirami i drużyną, w czasie której padł zarówno Gnierat jak i Hagendorf. Prawdziwym zwycięzcą okazał się Roger, który zdołał położyć największą grupę przeciwników, zanim walkę przerwało przybycie miejskiej straży, która z ciekawością przyglądała się jak Roger używając magii stabilizuje ciężko rannego wiedźmina.

Niestety Gnierat nic już drużynie nie opowie.

Drużyna, z rannym Hagendorfem i lżej pokaleczonym Suwonem potrzebowała odpoczynku, udała się więc wyspać się do karczmy „Pod Złotą Rybką”. Zanim jednak udała się na spoczynek, odwiedził ich znajomy szpieg, który ostrzegł ich aby nie bagatelizowali kwestii broni Visariona, której tropem podąża ponoć grupka byłych nilfgaardzkich agentów, którzy pozostali na północ od Jarugi po wojnie.

21

lis

autor: Draconian

Drużyna, wraz z małą Mariken van der Meer maszerowała dalej w kierunku Brugge. Od wędrownego kupca podróżnicy dowiedzieli się o ciotce dziewczynki, która być może mogłaby się nią zająć. Na miejscu okazało się jednak, że stara kobieta nie ma najmniejszego zamiaru przyjmować kolejnej osoby do wykarmienia w tych trudnych, powojennych czasach. Planowała natomiast wykorzystać pozostawiony u niej przez ojca Mariken testament, który zawierał zapis o ogromnym majątku, który miał przypaść osobom, które zaopiekują się dziewczyną. Drużyna nie chciała jednak dzielić się majątkiem ze starą i chciwą ciotką, siłą więc odebrali jej testament i dziewczynę. Dokumenty trafiły do kieszeni Visariona

Vanda van der Meer nie zyska nic na swojej chytrości

Niestety, w drużynie nie brakowało spornych tematów. Visarion i Suwon nie potrafili się dogadać i dochodziło między nimi do sprzeczek na tle rasowym. Krasnolud i Roger mieli także zupełnie inne plany co do Mariken niż były najemnik, co więcej, próbowali go nawet przekonać do swoich pomysłów siłą. Niespodziewanie Visarion obił zarówno człowieka, jak i niskiego brodacza. Na uboczu trzymał się jedynie nowy towarzysz w drużynie, Ian który także żył z wynajmowania swojego miecza.

W końcu drużyna dotarła do Brugge. Wszyscy ruszyli załatwiać swoje sprawy, a następnie udali się do karczmy. Tam doszło do kolejnej przepychanki, w której Suwon został trafiony bełtem z kuszy należącej do przerażonego karczmarza. Ciężko ranny krasnolud padł na posadzkę, a życie zaczęło szybko z niego uchodzić. Wydawało się, że nic już nie uratuje brodacza, kiedy nagle Roger klęknął nad nim, złożył ręce i wypowiedział zaklęcie. W karczmie spotkał się z drużyną także szpieg, który przyniósł pozdrowienia od Redoutte’a i nakazał im raportować o wszystkich istotnych kwestiach.

Następnego ranka, drużyna wraz z rannym krasnoludem ruszyła do domu Denerica Konstedta. Były najemnik przyjął ich posiłkiem, po którym opowiedział im o szczegółach czekającego na drużynę zadania. Dowiedzieli się oni, że ostatnio w Nowym Podgrodziu znaleziono ciała, należące do bogatych kupców, którzy zaraz po wojnie przybyli do Brugge, gdzie na nowo otworzyli swoje interesy. Deneric ustalił, że ich nazwiska i to, że ciała złożono w podziemiach świątyni Melitele.

Deneric Konstedt

W świątyni, drużyna dzięki pomocy czarodziejki Augusty Wagner, ustalili że ofiary, oprócz jednej z kobiet, zostały otrute. Udali się także, na miejsce znalezienia ciał, ogromne śmietnisko na Nowym Podgrodziu, gdzie wypytywali mężczyznę pełniącego tam rolę strażnika.

Przepiękna i potężna Augusta Wagner.

Staruszek nie mógł jednak pomóc drużynie, ciała znalazł bowiem inny człowiek, który pełni straż na śmietnisku w godzinach nocnych. Nie chcąc bezowocnie czekać na zapadnięcie zmroku, drużyna postanowiła skierować się do domostw zamordowanych, w celu ich dokładniejszego sprawdzenia.

6

lis

autor: Draconian

Po długiej podróży w kierunku księstwa Brugge najemnicy Visarion de Trettmont, Roger, a także wiedźmin Hagendorf i gburowaty krasnolud Suwon, którzy podczepili się pod kolumnę osadników zmierzających na południe, dotarli do promu na rzece Chotli. Widząc, że na brzegu zgromadziło się już wielu chętnych do przeprawienia się na drugą stronę, a prom jest zajęty przez oddział wojska z Temerii, postanowili oni odczekać aż kolejka chętnych nieco się zmniejszy.

Po wieczornych rozmowach na temat ostatnich wydarzeń na świecie prowadzonych w towarzystwie elfa Aellirena oraz rycerza Hugo d’Evergema, towarzystwo położyło się spać. Nie spodziewali się nawet, jak nieprzyjemne może być przebudzenie.

Z lasu wypadli żądni krwi Scoia’tael. Szyjąc z łuków i atakując wręcz nieprzygotowanych i przerażonych ludzi, doprowadzili do wybuchu paniki. Także nasi bohaterowie rzucili się biegiem w kierunku zabudowań, oprócz Rogera który postanowił zaszyć się w szuwarach. W czasie ucieczki i walki z otaczającymi wioskę elfami, Suwon został dość ciężko ranny. Visarion postanowił ruszyć po pomoc na drugi brzeg, pod elfickim ostrzałem przedostał się przez bród na drugą stronę rzeki gdzie poinformował o sytuacji temerskich żołnierzy. Ich przybycie przechyliło szalę na korzyść obrońców i zmusiło Scoia’tael do wycofania się. W tym czasie Roger natknął się na zdradzieckiego elfa Aellirona, który jak się okazało był szpiegiem Wiewiórek.

Poranionym i zmęczonym bohaterom pomoc zaoferował niejaki Pierre-Joseph Redoute, temerski kupiec który wraz ze zbrojną obstawą podróżował do Brugge. Chętnie podzielił się z drużyną miejscem na swoim wozie, a cały dzień spokojnej podróży upłynął towarzyszom na rozmowach. Niestety, nadmierne zaufanie i brak ostrożności w stosunku do nowo poznanego „przyjaciela” nie był dobrym pomysłem. Bohaterowie obudzili się w ciemnej piwnicy, związani i zakneblowani. Gdy zbrojni „kupca” zorientowali się że członkowie drużyny odzyskali przytomność, sprowadzili Redoute’a który zaczął zadawać poszczególnym bohaterom niezbyt wygodne pytania. Ostrzegł Visariona, jakoby jego miecz, będący rodzinną pamiątką, był przedmiotem który może wpędzić go w kłopoty. Okazało się także, że krasnolud Suwon nie jest zwykłym najemnikiem, a Mahakam opuścił gdyż został z niego wygnany.

Redoute dowiódł, że pozory kłamią

Ledwie ludzie Redoute’a opuścili piwnicę, zapewniając bohaterów, że wkrótce przybędzie człowiek który ich uwolni, z góry dało się słyszeć piski i krzyki małej dziewczynki. Hagendorf za pomocą znaków, wyzwolił się i swoich towarzyszy z więzów i drużyna wypadła przez klapę do niewielkiej chatki. Po krótkiej walce rozprawili się oni z grupką bandytów, którzy ścigali małą, przestraszoną dziewczynkę. Jak się okazało, mała Mariken była córką zamordowanego przez bandytów kupca, a innych jej krewnych zabrała wojna. Nie chcąc zostawiać dziecka w lesie, bohaterowie postanowili zabrać ją ze sobą.

Mariken może i będzie zawadzać drużynie, jednak nikt inny nie mógł zaopiekować się dzieckiem.

22

wrz

autor: Draconian

Dzikie Pola, jak żaden inny system, umożliwia wcielenie się w zupełnie inny typ postaci. Gracz nie musi tu kierować poczynaniami awanturnika i podróżnika ale jednym z wielu typów postaci osiadłych, które nie muszą walczyć o życie na szlaku czy stepie. Wbrew pozorom codzienne życie we dworku czy na dworze magnata wcale nie musi być nudne. O ile przygody oparte na pałacowych intrygach to chleb powszedni także w takich systemach, jak choćby Warhammer i Monastyr, to wydarzenia rozgrywane w szlacheckich dworkach są dla tego systemu wyjątkowe.

Bohaterowie graczy mogą być szlachcicami służącymi lub pracującymi u pana – BNa prowadzonego przez Mistrza Gry albo w rolę właściciela ziemi wcieli się jeden z nich. Każde rozwiązanie, jak zwykle, ma swoje plusy i minusy. Postawienie jednego z graczy w roli pana na włościach wywyższa go ponad innych graczy, nadaje mu większą pozycję społeczną, a zazwyczaj też ekonomiczną. To on jest pracodawcą i zarządcą ziem, na których toczą się przygody. Można jednak ten element ciekawie zmodyfikować, stawiając gracza wcielającego się w pana w sytuacji, kiedy to on jest zależny od pracujących dla niego ludzi. Z drugiej strony, gracza odgrywającego właściciela ziemskiego dość łatwo będzie „wkręcić” w przygodę, w końcu to jego dwór i jego ziemie z dziada pradziada, a o ojcowiznę trzeba dbać!

A co zrobić, żeby przygoda rozgrywana w jednym miejscu nie okazała się nudna? Nie musi to być od razu tatarski najazd, choć i to jest dobry pomysł. Wystarczy na przykład zły sąsiad, który uczyni wszystko aby uprzykrzyć życie szlachcicowi zza miedzy. Powodów może być wiele, być może są to zadawnione urazy z dzieciństwa, może zazdrość z powodu wystawniejszego pogrzebu czy weseliska albo słowa wypowiedziane w pijackim gniewie podczas ostatniej biesiady.

Innym powodem, który może zmusić postaci graczy do ruszenia się znad kufli piwa i kielichów węgrzyna to przyjazd drugiej gałęzi rodziny, do której należy posesjonat. Taki przyjazd będzie tym bardziej bolesny, jeśli będzie szło o odczytanie testamentu po zmarłym krewnym czy wypełnienie jakiejś rzekomo zaciągniętej dawno obietnicy.

Jednak życie szlachcica to nie tylko wredni krewni i źli sąsiedzi. W każdej wsi może się także trafić kilku krnąbrnych chłopów, którym zamarzy się wolność. Trzeba ich wtedy nauczyć rozumu, najlepiej nachajką lub czekanikiem, a następnie zagonić do roboty. A co zrobić, kiedy jeden syn chłopi córkę drugiemu zbałamuci wbrew ojcowskiej woli? W końcu to pan sąd nad swoimi wieśniakami sprawuje. Problemów we dworku może być naprawdę wiele, nie ograniczają się zaś tylko do głupoty lub zawiści ludzkiej. Wieś w pobliżu lasu oznacza zimą problemy z wilkami. Coś trzeba także uczynić, kiedy na bydło padnie zaraza lub plony nie obrodzą.

Starałem się pokazać, że w grach fabularnych, a zwłaszcza w Dzikich Polach, możliwości prowadzenia i rozgrywania kampanii nie tylko dla awanturników, jest naprawdę wiele. Może być to miła odmiana po kolejnych przygodach na szlaku lub gdzieś na odludziu, gdzie działania bohaterów polegają na poszukiwaniu skarbów czy walce o przetrwanie. Warto się zastanowić, czy taka odskocznia nie spodobałaby się graczom.

31

sie

autor: Draconian

Drużyna znajdowała się niemal osamotniona w zamku, pełnym wrogo nastawionych gwardzistów, którzy opowiedzieli się za Vardisem Thornem - członkiem spisku, który miał na celu przejęcie władzy w Brugge. Było jasne, że Azul, Armis i Artlinis Vandar nie dadzą rady bez pomocy sojuszników pokonać zbuntowanych przeciwko królowi arystokratów i żołnierzy. Przede wszystkim, trzeba było się więc wydostać z zamku, a następnie wrócić do niego ale już z dużą grupą pomocników. Zanim jednak udało im się wydostać, stoczyli ciężką potyczkę z gwardzistami, którzy prowadzili ze sobą Erika de Marbranda. Niestety, silni żołnierze powstrzymali drużynę, zanim prowadzący więźnia gwardziści zniknęli w zamkowych korytarzach. W tym czasie coraz większe obszary miasta ogarniały walki, a kolejne dzielnice stawały w płomieniach. Bunt przetoczył się przez Nowe Podgrodzie, a wściekły na króla i arystokrację tłum niszczył sklepy i zakłady, a także mordował winnych, jego zdaniem, biedy w mieście i królestwie.

Brugge w płomieniach.

Dzięki pomocy Carduina z Lan Exeter drużyna oraz grupka gwardzistów którzy stanęli po ich stronie wydostała się z zamku za pomocą portalu. Bohaterowie wylądowali w pobliżu domu Denerica Konstedta gdzie była już także Augusta Wagner. Czarodziejka próbowała na własną rękę dostać się do królewskich komnat, jednak są one zabezpieczone przed wejściem tam za pomocą magii. W grę wchodził więc jedynie otwarty szturm, który musiał pociągnąć za sobą wiele ofiar. Drużyna postanowiła na jakiś czas rozdzielić się aby zdobyć w krótkim czasie jak najwięcej sojuszników. Armis postanowił udać się do Starego Brugge, jednak wśród rycerstwa i szlachty nie znalazł sprzymierzeńców. Woleli oni bronić swojego dobytku przed napierającymi masami wściekłego mieszczaństwa. Wiedźmin niespodziewanie odnalazł jednak Morven i Gnierata, którzy radzi byli ruszyć za nim. Wysłał także gołębia pocztowego do żyjącej poza miastem gałęzi rodu de Croy.

W międzyczasie Azul postanowił poszukać pomocy wśród lokalnego półświatka. Przemierzając miasto był świadkiem okropnych scen, dowodzących że i strażnicy miejscy wymknęli się spod kontroli i dołączyli do motłochu. Dzielny łotr odnalazł i zdołał ocalić Skałę przed próbującymi wykorzystać okazję rywalami, w zamian za co złodziejski herszt obiecał mu pomoc.

Na ulicach Brugge rozegrała się prawdziwa rzeź.

Następnym krokiem drużyny była próba przekonania przywódcy nieludzi – Ravandriela aby on także stanął po ich stronie. Bohaterowie pojawili się w Nowym Podgrodziu dzięki portalowi Augusty i niemal natychmiast trafili w środek bitwy między nielicznymi nieludźmi, a tłumem. Tylko dzięki iluzyjnym umiejętnościom Artlinisa nie doszło do kolejnej rzezi, a elfy i krasnoludy postanowiły także pomóc drużynie, jednak dopiero gdy ci pomogli im wydostać z miasta nieludzkie kobiety i dzieci. Po powrocie, cały oddział postanowił przedostać się do zamku tajnym przejściem, którego lokalizację wyjawił im Skała. Nagle do pokoju wpadł Wrona, oskarżając Augustę o szpiegowanie na rzecz Redanii. Czarodziejka przyznała się do winy, jednak za wstawiennictwem bohaterów obiecała pomóc oddziałowi w ocaleniu Venzlava.

Po drodze do grupki przyłączył się Lederg Ruysch, kapitan straży od którego odwrócili się wszyscy podwładni oraz Bernard de Guesclin, z którym wiedźmin stoczył kiedyś pojedynek. Ta zbieranina dotarła przejściem do zamkowych ogrodów gdzie większość ukryła się, a bohaterowie wraz z Augustą i gwardzistami stojącymi po ich stronie ruszyli ratować de Marbranda. W międzyczasie byli oni świadkami egzekucji na Ruthgerze, który nie był już potrzebny spiskowcom. Po raz kolejny niezwykle przydatne okazały się iluzje Artlinisa, jednak nie pomogły one gdy okazało się, że po powrocie drużyny w ogrodach trwają zaciekłe walki. Gwardziści zostali krwawo odparci, a reszta oddziału ruszyła w kierunku wysokiego zamku, gdzie znajdowały się królewskie komnaty.

Krwawe i zażarte walki w zamkowych korytarzach.

Drużyna musiała jednak zdobyć klucze do komnaty tronowej, skąd można się było dostać do królewskich komnat. Według słów Bervica, klucze posiadal Allistair Thorne, który ze swoimi ludźmi udał się na Wieżę Rycerską. Po drodze oddział natknął się także na grupkę nilfgaardzkich szpiegów, którzy także szukali czegoś w tym zamku. Czarni byli dobrze wyćwiczeni i wyekwipowani, szybko zdołali zepchnąć topniejącą grupkę sojuszników drużyny do obrony, tym bardziej, że Azul wraz ze Skałą i Wroną zajęci byli pozbywaniem się strażników Thorne’a. Podczas walki, schody na wieżę stanęły w płomieniach i dopiero narzucenie na źródło ognia ciężkiego dywanu, pomogło na chwilę choć powstrzymać płomienie. Niestety, grupka sojuszników BG stopniała jeszcze bardziej i w kierunku sali tronowej ruszyli już tylko ranni bohaterowie, Augusta Wagner, Deneric Konstedt, Wrona, Bervic, Skała  oraz dwóch jego ludzi.

Allistair Thorne był dobrym wojownikiem. Cóż z tego, skoro Azul dopadł go z zaskoczenia?

Walka w sali tronowej rozpoczęła się, gdy drużyna wrzuciła do niej butle pełne rozpalonej oliwy. Ogień podsyciła magicznie Augusta, która natychmiast usmażyła wielu gwardzistów. Reszta jednak przebiła się w stronę resztki oddziału. W walce zginął Skała, a wiedźmin został zaatakowany przez samego Vardisa Thorne’a. Nie wiadomo, czy ranny zabójca potworów odparłby atak świetnego szermierza, jednak przeszkodził w tym Artlinis, który używając całej swej mocy niemal spopielił ostatniego przeciwnika blokującego drogę do królewskiej komnaty. Gdy tylko walka skończyła się Augusta nagle zniknęła w stworzonym przez siebie portalu. Niestety, tym razem Wrona miał się z pyszna.

Vardis Thorne na chwilę przed atakiem.

Gdy ostatnie płomienie wygasły w sali tronowej, bohaterowie mogli udać się na górę, do Wieży Królewskiej. Zastali tam zamkniętego w swojej komnacie Venzlava, który serdecznie podziękował im za ratunek, oferując w zamian godne życie na królewskim dworze. Następnego dnia, dzięki posiłkom wezwanym przez zaalarmowany ród de Croyów, sytuacja się unormowała, a walki ustały. Wojska Nilfgaardzkie, które podeszły już pod mury zostały wycofane i pod kontrolą armii Temerii wróciły na tereny Cesarstwa. Król zarządził stan wyjątkowy w mieście, w tym godzinę policyjną i zakaz noszenia przy sobie broni. Straż miejska pod nowym dowództwem opanowała buntowników i bezpiecznie wyprowadziła nieludzi poza Nowe Podgrodzie. Osoby powiązane ze spiskowcami zostały skazane na śmierć przez sądy wojenne, wierni królowi zyskali majętności, tytuły i wpływy na królewskim dworze, a ludzie i nieludzie, którzy oddali życie w walce za wolne Brugge zostali uroczyście pochowani.

Niestety, w tym całym zamieszaniu udało się zbiec największemu wrogowi króla, a zarazem prowodyrowi całego spisku. Ernest de Croy, a także jego kuzyn Geoffrey  i tajemniczy, popierający ich mag-renegat zniknęli, aby zaszyć się w swoich kryjówkach i szykować się do powtórnego uderzenia.

30

sie

autor: Draconian

Dziś zakończyliśmy pierwszą część kampanii pt. Zatarte Granice. Niestety, z obecną drużyną nie będę miał czasu na kontynuację przygód, więc po napisaniu ostatniego raportu z sesji poprzednie zostaną zabezpieczone hasłem. Po prostu chciałbym użyć tego bloga do pisania raportów także dla nowej drużyny, która zagra w tę kampanię, a nie chcę aby gracze mieli możliwość poznania fabuły przed rozegraniem przygód. Dodatkowo, raporty z sesji następnej drużyny mogą być bardzo ciekawe dla graczy, którzy zakończyli już pierwszą część przygód w świecie Wiedźmina.

Tymczasem, w otchłaniach internetu ląduje pierwsza część kampanii. Udostępniam ją głównie moim graczom, jednak każdy kto zapuści się na tego bloga może ściągnąć te przygody i z powodzeniem wykorzystać je na swoich sesjach. Także ten wpis zostanie w swoim czasie zabezpieczony hasłem – radzę więc korzystać szybko, choć później wystarczy e-mail i link do kampanii podeślę.

Zatarte Granice pt. 1

Oddaj głos na Nasze Mazury To Cud Natury - Twój głos się liczy!